Ocena rozporządzenia Ministra w sprawie zmiany zasad finansowania badań (17 sierpnia 2014)

Zmiana – polegająca na likwidacji tzw. kwoty przeniesienia i uzależnieniu wysokości dotacji na prowadzenie badań statutowych/utrzymanie potencjału badawczego jednostki naukowej wyłącznie od ilości pracowników naukowo-dydaktycznych i kategorii naukowej jednostki – ma w ciągu kilku lat zapewnić taką samą dotację na głowę pracownika w jednostkach posiadających w danym okresie taką samą kategorię, a tym samym, zgodnie z ogólnymi założeniami reformy, służyć promowaniu jakości i pobudzaniu konkurencji między jednostkami (wydziałami i samodzielnymi instytutami) rywalizującymi ze sobą w danej grupie dyscyplin o jak najwyższą kategorię naukową. Finansowanie badań statutowych upodabnia się w ten sposób do konkurencyjnego systemu grantowego, tyle że podmiotami „grantu” są tu całe wydziały/instytuty.

Taki sposób finansowania BST ma co najmniej tę przewagę nad dotychczasowym, że jest prostszy i bardziej przejrzysty. Można go też uznać za bardziej sprawiedliwy w tej mierze, w jakiej jednakowo traktuje wszystkich pracowników zatrudnionych w jednostkach mających taką samą kategorię. Ten model ma jednak również kilka istotnych wad.

  1. Przy utrzymaniu dotychczasowego, bardzo niskiego poziomu globalnej dotacji na badania statutowe wprowadzenie tego systemu, zamiast pełnić funkcję motywacyjną, zachęcając słabsze jednostki do wysiłków służących podniesieniu ich kategorii naukowej, tylko pogłębi i utrwali podział na jednostki silne i słabe (co jest chyba świadomym, choć niejawnym celem wprowadzanej zmiany), prowadząc nie tylko do zwiększenia dysproporcji w dostępności środków na badania, ale też skazując jednostki z niższą kategorią na finansowanie tak skromne, że oznaczające naukową wegetację, z której wyrwać się będzie niezwykle trudno mimo wszelkich podejmowanych w tym celu wysiłków (jednostkom z wyższą kategorią i lepiej z tego tytułu finansowanym będzie znacznie łatwiej utrzymać pozycję lidera niż ją stracić na rzecz jednostki wyjściowo słabszej).

  2. System ewaluacji jednostek naukowych wciąż budzi uzasadnione kontrowersje, tym bardziej kontrowersyjne jest czynienie zeń podstawy sposobu finansowania badań statutowych (do prowadzenia których zobowiązani są jednakowo wszyscy pracownicy naukowo-dydaktyczni niezależnie od kategorii jednostki)

  3. Zastrzeżenia budzi sama zasada finansowania badań przyszłych (planowanych) na podstawie dotychczasowych i przeszłych zasług pracowników danej jednostki. Istnieje sprzeczność między kryteriami branymi pod uwagę przy określaniu wysokości dotacji a koniecznością składania przez jednostkę wniosku o takie finansowanie, w którym formułowane są plany badań wymagające sfinansowania. Skoro te plany nie są brane pod uwagę przy przyznawaniu dotacji (podobnie jak sprawozdania z ich realizacji), to cała ta aktywność wnioskodawczo-sprawozdawcza związana z przydziałem BST jest zbędną biurokracją.

  4. Największym i podstawowym mankamentem proponowanej zmiany jest jednak to, że nie narusza ona, lecz, przeciwnie, utrwala obowiązującą zasadę całkowicie odrębnego finansowania badań i dydaktyki. Należy się spodziewać, że dotacja dydaktyczna wkrótce zostanie uproszczona w analogiczny sposób jak dotacja na BST, tzn. zlikwidowana w niej zostanie kwota przeniesienia, a jeszcze bardziej decydujące niż dziś znaczenie uzyska w stosownym algorytmie parametr ilości studentów. W przypadku jednostek prowadzących mało oblegane kierunki studiów zaostrzy to istniejącą już dzisiaj sprzeczność między możliwością prowadzenia dydaktyki zgodnej z profilem badawczym jednostki i samym utrzymania etatów naukowo-dydaktycznych (finansowanych, pomijając dochody własne uczelni, z dotacji dydaktycznej) a możliwością prowadzenia badań stanowiących podstawę ewaluacji jednostek i uzyskania dotacji na BST. Prosto mówiąc, nawet w jednostkach mających wysoka kategorię naukową konieczne z powodów finansowych stanie się zamykanie pewnych kierunków studiów, otwieranie innych, potencjalnie bardziej popularnych, ale mniej związanych z prowadzonymi badaniami, a także redukowanie etatów. Takiej sytuacji można by uniknąć tylko wówczas, gdyby dotacja dydaktyczna została systemowo powiązana z dotacją na badania w taki sposób, by możliwe było tworzenie etatów nie tylko dydaktycznych, ale także czysto badawczych lub tylko częściowo dydaktycznych. Wymagałoby to całościowej zmiany systemu finansowania szkolnictwa wyższego i nauki. Wprowadzenie proponowanej przez ministerstwo korekty w sposobie finansowania BST radykalnie oddala perspektywę takiej całościowej zmiany i utrudnia samą dyskusję o jej potrzebie.