17 Sie

Opinia Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej dotycząca projektu Rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 30 lipca 2018 roku w sprawie ewaluacji jakości działalności naukowej

Uwagi ogólne

Rozporządzenie wprowadzające nowe zasady ewaluacji jednostek naukowych, obok rozporządzenia zmieniającego dotychczasowe zasady finansowania nauki i szkolnictwa wyższego, jest bez wątpienia najważniejszym spośród wszystkich aktów prawnych towarzyszących ustawie 2.0 i wypełniających jej ogólne ramy konkretną treścią. Z tego powodu niezbędna jest szczególnie staranna analiza konsekwencji, jakie zaproponowane w niej rozwiązania przyniosą około 200 tysiącom pracowników sektora (wliczając w to pracowników pomocniczych, w tym administracji), którego łączny budżet przekroczył w tym roku 25 mld złotych. Kategoryzacja jednostek naukowych będzie miała bezpośrednie przełożenie m.in. na podział uczelni na akademickie i zawodowe (Art. 14 Ustawy), prawo do używania nazwy „akademia”, „uniwersytet” bądź „politechnika” (Art. 16 Ustawy), możliwość prowadzenia kierunku lekarskiego (Art. 53 Ustawy) czy możliwość federalizacji z innymi jednostkami (Art. 174 Ustawy). Niezwykle ważnymi uprawnieniami związanymi z uzyskaną kategorią będą dwa podstawowe przywileje akademickie – prawo do nadawania stopni naukowych (Art. 185 Ustawy) oraz prawo do prowadzenia szkół doktorskich (Art. 198 Ustawy). Uczelnie, które wskutek uzyskania niewystarczającej kategorii naukowej stracą te przywileje, mimo zachowania w swojej nazwie słowa „uniwersytet”, de facto przestaną być uczelniami akademickimi. Ponadto, zgodnie z Art. 368 Ustawy, kategorie naukowe zostaną uwzględnione w algorytmie przyznawania jednostkom naukowym i uczelniom środków finansowych na bieżącą działalność dydaktyczną i naukową. Z dotychczasowych enuncjacji prasowych możemy domyślać się, że zależność wysokości finansowania budżetowego od uzyskanych kategorii naukowych po raz kolejny ulegnie wzmocnieniu i będzie miała przełożenie nie tylko na zdolność do prowadzenia badań naukowych, ale i prowadzenia studiów.

Z powyższych powodów najwyższe zdziwienie i zaniepokojenie muszą budzić dwa fakty. Po pierwsze, ogłoszenie konsultacji tak ważnego dokumentu w szczycie akademickiego sezonu urlopowego budzi podejrzenia, że konsultacje te są czysto fasadowe. Po drugie, nie można w odpowiedzialny sposób przewidzieć skutków tego rozporządzenia, nie mając dostępu do kompletu rozporządzeń, w tym przede wszystkim do rozporządzenia o zasadach finansowania nauki i szkolnictwa wyższego. Sposób procedowania Konstytucji dla Nauki, w którym ustawę uchwalono bez upublicznienia projektów towarzyszących jej rozporządzeń, a następnie ogłasza się te rozporządzenia w plasterkach, zostawiając te najważniejsze i zapewne najbardziej kontrowersyjne na koniec, jest przykładem bardzo złej praktyki legislacyjnej i naszym zdaniem gwarantuje rychłe i częste nowelizacje zarówno samej ustawy, jaki i towarzyszących jej rozporządzeń. Warto w tym miejscu przypomnieć, że od 2011 roku musieliśmy stosować kolejno aż 5 różnych wersji rozporządzenia regulującego tak wydawać by się mogło prostą sprawę, jak tryb i warunki przeprowadzania czynności w przewodzie doktorskim, a przecież rozporządzeń regulujących funkcjonowanie uczelni i instytutów badawczych są grube dziesiątki. Z przykrością obserwujemy, że obecne kierownictwo MNiSW nie wyciągnęło z tej lekcji żadnych wniosków. Jest to tym bardziej smutne, że skoro Konstytucja 2.0 przynosi znacznie głębsze, wręcz rewolucyjne zmiany niż te wprowadzone nowelizacją minister Kudryckiej w 2010 roku, to można oczekiwać znacznie większych trudności w jej praktycznej implementacji. Powinno to skłaniać raczej ku przedłużaniu i poszerzaniu konsultacji społecznych a nie ich skracaniu czy przesuwaniu na okres urlopowy.

Stąd też opinia, którą tu prezentujemy, nie z naszej winy ma charakter zaledwie fragmentaryczny i z pewnością wyglądałaby lepiej, gdybyśmy na konsultacje dostali choćby 2 tygodnie więcej poza sezonem wakacyjnym.

  1. Kwestie wspólne dla całego sektora szkolnictwa wyższego i nauki
  2. Kategoryzacja jednostek powinna służyć przede wszystkim ich władzom jako drogowskaz rozwoju kierowanych przez siebie jednostek. Zarząd jednostek powinien być w stanie ocenić pozycję własnej jednostki na tle innych jednostek krajowych, z którymi rywalizuje o dostęp do zasobów finansowych umożliwiających prowadzenie swojej działalności statutowej, czyli prowadzenia badań naukowych i – w przypadku uczelni – zajęć dydaktycznych. W tym celu kierownictwo jednostek potrzebuje INFORMACJI. Dotychczasowa praktyka, powielona w obecnym rozporządzeniu, dawała jednak kierownikom jednostek dramatycznie szczątkowe informacje o ocenie ich własnych jednostek: informacja ta ograniczała się do podania kategorii naukowej oraz punktacji w poszczególnych kryteriach. Tak skąpa informacja jest całkowicie nieprzydatna do świadomej korekty zarządzania, w tym prowadzenia wewnętrznej polityki kadrowej czy inwestycyjnej. Dlatego nasz podstawowy postulat brzmi:
  • Ankiety jednostek oraz arkusze ocen KEN muszą być całkowicie jawne i dostępne w Internecie

Jeżeli eksperci Ministerstwa uważają, że doprowadzi to do eksplozji odwołań, to widocznie oznaczać to będzie wadliwą konstrukcję samej kategoryzacji. Kategoryzacja dotyczy przepływu środków publicznych i najlepszą taktyką w tym przypadku jest maksymalna transparentność wszystkich procedur.

Jeżeli jednak  ankiety i wyniki ocen jawne nie będą, to postulujemy zmniejszenie rangi całkowicie uznaniowego, wręcz mafijnego kryterium III:

  • Dopóki nie uszczegółowi się zasad oceny w kryterium III, jego waga w ostatecznym wyniku parametryzacji w żadnym obszarze nauki nie może przekraczać 10%
  1. Nasze najwyższe zaniepokojenie budzi ujęcie w kryterium II sukcesów w zdobywaniu środków budżetowych. Prowadzi to do sytuacji, w której jednostka, która osiągnie lepsze wyniki naukowe mniejszym kosztem może zostać sklasyfikowana poniżej tej, która wyniki gorsze uzyska drożej. Kryterium II jest też podatne na znaczne, często przypadkowe fluktuacje, np. o pozycji małej jednostki może zdecydować zdobycie jednego dużego grantu, w dodatku mającego charakter głównie szprzętowo-budowlany (np. budowa i wyposażenie ze środków unijnych nowego bloku operacyjnego w szpitalu klinicznym zatrudniającym na przeliczeniowych etatach naukowych 12 osób). Ponadto należy pamiętać, że recenzenci i eksperci oceniający granty NCN i NCBiR uczestniczą też w grze kategoryzacyjnej, mogą więc czuć podwójny podświadomy nacisk na wzajemne preferowanie grupy wybranych jednostek. Naszym zdaniem już teraz prowadzi to do nowej oligarchizacji nauki polskiej, zjawiska w znacznym stopniu rozbitego po utworzeniu NCN i w mniejszym stopniu NCBiR. Rodzi to niezadowolenie wielu naukowców i destabilizuje system, zachęcając w przyszłości kolejne pokolenia badaczy do kolejnego „wywrócenia stolika”. Stąd nasz drugi postulat:
  • Z kryterium II należy usunąć premię za zdobycie krajowych środków budżetowych, a jego wagę ograniczyć w każdym obszarze nauki do maksymalnie 10%

Wagę tę można podwyższyć dopiero w kolejnej kategoryzacji, gdy będzie znany jej efekt na działalność i zdolność adaptacyjną jednostek.

  1. Nie jest jasne, jak KEN ma wyliczyć ostateczne wyniki kategoryzacji, skoro zupełnie inne kryteria będą dotyczyć lat 2017-2018 i 2019-2020. W szczególności maksymalna punktacja osiągnięć naukowych w pierwszym okresie ma wynosić 50, a w drugim – 200. Czy wyniki z pierwszego okresu  zostaną jakoś przeskalowane, by uwzględnić tę nierównowagę? Stąd kolejny postulat:
  • Rozporządzenie należy uzupełnić o opis zasad łączenia wyników za lata 2017-2018 i 2019-20120 w ostateczny wynik kategoryzacji za pełny okres 2017-2020.
  1. Nowe zasady kategoryzacji na niespotykaną dotąd skalę wprowadzają mechanizm „slotów”. W połączeniu z kategoryzacją dyscyplin a nie podstawowych jednostek naukowych, prowadzi to do wielu niejasności. Z obecnego sformułowania nie wynika jasno, czy grupa doświadczalna, która wszystkie swoje publikacje publikuje razem z szefem, może w kategoryzacji wypełnić tylko 4 sloty, co byłoby sytuacją absurdalną. Nie jest też jasne, jak sloty będą przydzielane w przypadku publikacji wieloautorskich całkowicie wykonanych w jednostce. Jednostce przysługuje pełny slot, to jest jasne. Ale jak te sloty podzielić na poszczególnych autorów w kontekście wymogu, że żaden autor nie może wypełnić więcej niż 4 sloty? Stąd postulat:
  • Rozporządzenie należy uzupełnić o szczegółowy opis zasad wyliczania liczby slotów wypełnionych przez indywidualnych naukowców w kontekście limitu 4 slotów.

 

  1. Kwestie istotne dla humanistyki

 

Uważamy, że doskonałość naukowa nie polega wyłącznie na uczestnictwie w globalnym dyskursie naukowym, gdyż istnieją na przykład badania regionalne, które z natury rzeczy w takim dyskursie uczestniczyć nie mogą, natomiast mogą być prowadzone w sposób doskonały. Istotą „punktozy” jest publikowanie przede wszystkim w celu uzyskania punktów, a zatem w takim miejscu i formie, by było to jak najbardziej opłacalne, a nie tam, gdzie miałoby to największy sens ze względu na problematykę prowadzonych badań. Obecne rozporządzenie bynajmniej nie niweluje zatem owego zjawiska, a jedynie zmienia reguły tej „gry”, niekoniecznie na korzystniejsze (zob. Uzasadnienie, s. 28).

Komentowane rozporządzenie wydaje się mieć charakter czysto uznaniowy, przybierając jedynie pozory algorytmizacji. W definicjach typów osiągnięć naukowych są zastosowane niejednolite kryteria, na przykład w definicji artykułu naukowego w § 6 ust. 4 występuje tautologia, a tymczasem w § 6 ust. 5 niespodziewanie pojawia się kryterium jakościowe – oryginalności i twórczości (czyli artykuły a contrario nie muszą być oryginalne i twórcze?).

Parę miesięcy temu Unia Europejska opublikowała raport o stanie wolności badań naukowych. Dania znalazła się na jednym z ostatnich miejsc, Polska była zaś na jednym z pierwszych. Duński system parametryczny jest jednak znacznie prostszy, a akty prawne są lepiej napisane. To rozporządzenie, zachowujące pozory technokratyczności, uznajemy za niechlujne i niespójne.

Mimo tych zastrzeżeń przedstawiamy propozycje, które naszym zdaniem mogłyby sprawić, by system oceniania jednostek naukowych był bardziej adekwatny do rzeczywistej wartości prowadzonych w nich badań.

  • 2 ust. 1–2

Ewaluacja na podstawie danych wpisanych do POL-onu jest dobrym pomysłem, gdyż eliminuje trud składania kolejnych sprawozdań. Powinna jednak istnieć możliwość uzupełnienia tej dokumentacji w formie dodatkowych wyjaśnień czy oświadczeń. Przykładowo nie wszystkie publikacje będące owocem konferencji naukowych, także odnotowywane w bazach Scopus czy Web of Science, zawierają informację, że są to materiały pokonferencyjne. Podmiot podlegający ewaluacji powinien mieć możliwość złożenia takiej dokumentacji w formie papierowej lub w formie komentarza w formularzu elektronicznym, wraz z możliwością dołączenia załącznika (na przykład skanu programu konferencji).

 

  • 5 ust. 1–2

Należy sprawdzić, czy rozwiązania dotyczące liczby autorów nie kolidują z prawem pracy. Czy osoba zatrudniona, lecz urlopowana lub na zwolnieniu, jest brana pod uwagę w obliczaniu wskaźnika? Czy ten paragraf nie wpływa potencjalnie negatywnie na sytuację takich osób?

  • 6 ust. 4

Postulujemy wykreślenie słowa „recenzja”. Publikowane na łamach czasopism naukowych recenzje z wydawnictw książkowych (monografii autorskich i zbiorowych) należą do klasycznych gatunków wypowiedzi badawczych. W przeszłości właśnie działy recenzji budowały prestiż najważniejszych periodyków akademickich. Gatunek recenzji należy również do trudnych i wymagających. Napisanie recenzji naukowej wymaga specjalistycznej wiedzy, doskonałej znajomości literatury przedmiotu, do której się odwołują (lub odwoływać się powinni) komentowani autorzy, krytycznej lektury omawianego dzieła, wreszcie – nie tylko ujęcia sprawozdawczego, lecz także podjęcia dyskusji ze stanowiskiem przyjętym przez autorów omawianej publikacji. Nawet pod względem objętości recenzje naukowe są porównywalne z artykułami zamieszczanymi w głównym dziale danego czasopisma.

Recenzje naukowe służą debacie akademickiej, ich degradacja będzie zatem skutkowała stopniowym upadkiem merytorycznych dyskusji i sporów we wszystkich dziedzinach nauki, a zwłaszcza w naukach społecznych i humanistycznych. Redakcjom pism naukowych byłoby niezwykle trudno nakłonić autorów do podjęcia wysiłku napisania recenzji, skoro czas i wysiłek włożony w powstanie takiego tekstu nie będzie skutkował przyznaniem punktów ewaluacyjnych. Ten problem wystąpił już w ostatnich latach, recenzje zostały bowiem wyłączone z grupy publikacji naukowych już w poprzednim rozporządzeniu w sprawie parametryzacji jednostek naukowych.

Recenzji publikowanych na łamach czasopism naukowych nie należy mylić z recenzjami (opiniami) wydawniczymi i tzw. awansowymi. Te ostatnie odgrywają zupełnie inną rolę. Tymczasem zamieszczane na łamach periodyków naukowych teksty recenzenckie spełniają pod każdym względem wymogi definicji artykułu naukowego podanej w komentowanym paragrafie projektu rozporządzenia (stanowią przedmiot recenzji wydawniczej i są opatrzone aparatem naukowym). Dlatego za wskazane uważamy zaliczenie tej grupy publikacji do grona artykułów naukowych.

W naukach humanistycznych recenzje publikowane już po wydaniu jakiejś pracy powinny odgrywać istotną rolę, gdyż niezbędnym elementem dyskursu naukowego w humanistyce jest dyskusja nad zaprezentowanymi w druku tezami i ewentualne polemiki. Ożywienie dyskursu polemicznego może też wpłynąć na podniesienie jakości publikacji naukowych, gdyż ich autorzy będą obawiać się publicznej kompromitacji w wypadku nieudanej publikacji, której żaden system recenzji wewnętrznych nie jest w stanie zapobiec. Ani obecny system ewaluacji, ani system proponowany w ustawie 2.0 lub niniejszym rozporządzeniu nie przewiduje honorowania recenzji w żaden sposób, co zniechęca naukowców do ich pisania – wolą oni bowiem poświęcić czas na osiągnięcia punktowane.

Oczywiście nie można recenzji traktować jako równoważnych artykułom ani też recenzje nie powinny stanowić większości dorobku naukowego. Jednakże należałoby umożliwić humanistom uzyskanie dodatkowych punktów (poza czterema publikacjami zgłoszonymi do ewaluacji) za recenzje, punktując każdą z nich dodatkowo na przykład połową punktów przysługujących za artykuł opublikowany w danym czasopiśmie. Każdy naukowiec mógłby, poza czterema publikacjami, zgłosić na przykład dwie recenzje. Dla uniknięcia sytuacji, w której autor nie pisze niczego innego poza recenzjami, można byłoby wprowadzić zasadę, że recenzje może zgłosić tylko taki naukowiec, który zgłosił przynajmniej dwie publikacje.

Wymagałoby to zmiany definicji artykułu w taki sposób, by uwzględniała ona też recenzje, lub też nowelizacji ustawy tak, by uwzględniała recenzje.

  • 6 ust. 5

Uważamy, że definicję monografii należy rozszerzyć w taki sposób, by objęła też naukowe wydanie tekstu źródłowego na podstawie rękopisu, starego druku, druku w dawnej prasie czy też na przykład wydań z XIX wieku lub zbioru inskrypcji rytych w materiale twardym (kroniki, zbioru dokumentów stanowiących źródła historyczne, utworu literackiego z literatury dawnej itp.), opatrzonych wstępem krytycznym i komentarzem (przypisy). Tego rodzaju publikacje wymagają niekiedy bardzo zaawansowanych umiejętności (na przykład wiedzy z zakresu paleografii i neografii, czyli odczytywania pisma średniowiecznego i nowożytnego, znajomości łaciny, greki czy staroruskiego, posługiwania się dawnym zapisem nutowym itp.), a samo ustalenie tekstu źródła – czy to na podstawie trudnego niekiedy odczytu, czy też, w wypadku braku oryginału, na podstawie wersji zachowanych w kilku kopiach – jest istotnym osiągnięciem naukowym.

Uważamy, że definicję monografii należy rozszerzyć tak, by obejmowała również publikacje o charakterze dokumentacyjnym (katalogi zabytków, naukowe katalogi rękopisów, słowniki biograficzne, słownik łaciny średniowiecznej w Polsce, zestawiający niemal wszystkie przykłady użycia każdego słowa hasłowego w tekstach średniowiecznych, historyczno-geograficzne czy ikonograficzne). Opracowanie tego rodzaju publikacji jest pierwszym i niezbędnym etapem prowadzenia badań naukowych; przy tym wymaga niekiedy bardzo żmudnych poszukiwań archiwalnych.

Oczywiście nie chodzi o to, by traktować opracowanie pojedynczego hasła na przykład w Polskim słowniku biograficznym jako artykuł naukowy (niekiedy jednak, przy obszerniejszych hasłach – zdecydowanie byłoby to wskazane), ale z pewnością redakcja tomu tego rodzaju opracowania powinna być traktowana tak jak redakcja monografii, a samodzielne autorstwo (co się zdarza na przykład w wypadku katalogów rękopisów) – jak autorstwo monografii.

 

  • 7 ust. 12 pkt 1

Proponujemy znieść ograniczenie, że tylko 20 proc. artykułów może być publikowanych w czasopismach lub materiałach z konferencji, którym przypisano inną dyscyplinę naukową niż deklarowana przez autora. Ograniczenie to uderza w badania interdyscyplinarne, które stanowią wszak bardzo istotny czynnik rozwoju nauki.

  • 7 ust. 13 pkt 1

Proponujemy podnieść procentowy udział monografii w naukach humanistycznych, społecznych i teologicznych do 50 proc., ze względu na znaczenie, jakie odgrywają monografie w tych dziedzinach nauki. Nie oznacza to przecież, że zawsze i każdy podmiot zgłosi 50 proc. monografii, ale należy pozostawić taką możliwość.

  • 8 ust. 1

Proponujemy obniżyć o 20 proc. punktację za artykuły opublikowane w czasopiśmie wydawanym przez podmiot zatrudniający autora. Będzie to zachęcało badaczy do zintensyfikowania kontaktów naukowych.

  • 8 ust. 1 pkt 1

Proponujemy zrezygnować ze współczynnika SNIP i wobec tego zmniejszyć różnice między punktacją poszczególnych czasopism. Liczba cytowań w tych naukach zależy od popularności poszczególnych tematów badawczych, a nie od jakości badań. Nawet zły artykuł na popularny temat musi być cytowany przez wszystkich kolejnych autorów piszących na ten sam temat. Rezygnacja ze współczynnika SNIP powinna spowodować spłaszczenie punktacji czasopism indeksowanych w bazach międzynarodowych.

  • 8 ust. 1 pkt 3

Proponujemy zmniejszyć dystans pomiędzy wydawnictwami, na przykład przyjmując wartości 100 i 150 punktów.

  • 8 ust. 1 pkt 4

Nie ma powodu, by monografia publikowana w wydawnictwie spoza wykazu była wyżej punktowana tylko dlatego, że jest wynikiem badań finansowanych z grantu. Recenzja wniosku o grant dokonana przed przeprowadzeniem badań nie oznacza przecież, że te badania istotnie wniosą poważny wkład do nauki, a zatem nie ma powodu, by takie monografie traktować inaczej niż resztę publikacji naukowych.

  • 8 ust. 4

Zasadę podwyższania o 50 proc. punktacji za monografie, redakcje monografii i autorstwo rozdziału monografii w naukach humanistycznych, społecznych i teologicznych należy rozciągnąć na wszystkie monografie, niezależnie od tego, do której kategorii zostaną zaliczone.

  • 12

W naukach humanistycznych, społecznych i teologicznych należy całkowicie zrezygnować z kryterium oceny efektów finansowych, gdyż nie mają one żadnego związku z jakością badań. Badania droższe nie muszą wcale cechować się wyższym poziomem. Ponieważ badania w naukach humanistycznych, społecznych i teologicznych generalnie z reguły są tańsze, przeto premiowanie za efekty finansowe może prowadzić do nadużyć polegających na sztucznym zawyżaniu kosztów planowanych badań jedynie po to, by zwiększyć efekty finansowe.

Zamiast kryterium „efektywności finansowej” proponujemy, by w naukach humanistycznych, społecznych i teologicznych wprowadzić kryterium „inne formy działalności naukowej” i uwzględnić następujące działania:

  • Recenzowanie prac doktorskich i habilitacyjnych. Wyższa punktacja za recenzję w przewodzie odbywającym się na innej uczelni niż własna. (Zaproszenie kogoś do recenzowania pracy to dowód uznania dla jego kompetencji naukowych).
  • Pełnienie funkcji redaktora naczelnego, członka redakcji lub rady redakcyjnej czasopisma naukowego. Punktacja uzależniona od punktacji czasopisma, przy czym podwyższa się ją o 50 proc., jeśli czasopismo wychodzi w ośrodku innym niż miejsce pracy pracownika z podmiotu poddanego ewaluacji. Jeśli jest to czasopismo zagraniczne – o 100 proc.
  • Liczba przeprowadzonych przewodów doktorskich i habilitacyjnych w ewaluowanej dyscyplinie, bez względu na wynik tych przewodów. (Chodzi o to, by nie karać za przewody habilitacyjne zakończone niepowodzeniem, gdyż stawianie wysokich wymagań habilitantom świadczy raczej dobrze o jednostce naukowej).
  • Udział w komitecie naukowym lub organizacyjnym konferencji naukowej regionalnej, krajowej lub międzynarodowej, punktowany w zależności od jej zasięgu.
  • Zorganizowanie lub współorganizowanie przez podmiot podlegający ewaluacji konferencji naukowej międzynarodowej, krajowej lub regionalnej, punktowane w zależności od jej zasięgu.
  • Pełnienie funkcji recenzenta wniosku o grant w NCN, NCBiR lub NPRH.
  • Uzyskanie stypendium zagranicznego przez pracownika podmiotu podlegającego ewaluacji.

  • 12 ust. 3

Przyznawanie punktów bezpośrednio za gromadzone środki finansowe to ekstremalne rozwiązanie, które nie istnieje nawet w szczególnie skomercjalizowanym systemie brytyjskim. Uzyskanie środków finansowych na badania to wszak efekt badań naukowych.

Nauki społeczne, humanistyczne i teologiczne bardziej narażone są na wypaczenia (z powodu sposobu naliczania z § 12 ust. 4). Są również bardziej dotknięte tym rozwiązaniem, ponieważ dodatkowe środki finansowe nie są niezbędne w przypadku wielu badań społecznych i humanistycznych (niepotrzebne są drogie technologie ani bazy danych).

Czas przeznaczony przez naukowców (finansowany z budżetu) na poszukiwanie środków mógłby z powodzeniem zostać wykorzystany na badania naukowe, jest to zatem marnotrawstwo środków publicznych.

  • 13 ust. 6 pkt 2–3

Proponujemy zrównać punktację za opis wpływu o znaczeniu regionalnym i lokalnym ze znaczeniem globalnym – jeśli nie we wszystkich uczelniach, to na przykład w tych finansowanych w formie regionalnej inicjatywy doskonałości. Wpływanie na sytuację w regionie stanowi podstawowy obowiązek uczelni, zwłaszcza regionalnych, i stanowi ważne narzędzie zrównoważonego rozwoju.

  • 18 ust. 3

Sformułowanie „wyższe pozycje w bazie skutkują…” jest niejasno, gdyż nie określono w tym miejscu, o jakie bazy chodzi ani o jakie skutki.

Uwagi do załączników

Za uzyskanie finansowania otrzymuje się punkty, a następnie otrzymuje się dodatkowe punkty za to, że publikacja jest wynikiem projektu finansowanego przez NCN – jest to zatem podwójne punktowanie tego samego osiągnięcia. Na stronie 32 znajduje się pewne wyjaśnienie, lecz ma ono charakter życzeniowy (przekonanie, że monografie będą wysokiej jakości, ponieważ zadziałają procedury).

Szczególnie ryzykowne i idiosynkratyczne są rozwiązania dotyczące włączenia w bezpośrednią ewaluację naukową związków usługowych z „przedsiębiorcami”. (Nie jest wyjaśnione, czemu mowa jest o przedsiębiorcach, a nie o przedsiębiorstwach). Jest to zapis oznaczający utratę niezależności nauki, a nawet pozytywną ocenę nauki podległej podmiotom gospodarczym na zasadach komercyjnych. Co więcej, podmioty komercyjne są uprzywilejowane względem niekomercyjnych. Tekst głosi, że pozytywna ocena przyznana będzie w przypadku finansowania przez „przedsiębiorców lub podmioty działające na rzecz rozwoju nauki”, a zatem przykładowo współpraca z Greenpeace nie będzie skutkować taką oceną, natomiast na przykład z firmą Philip Morris owszem. Nie jest to uzasadnione, choć rozwiązanie jest unikalne w kontekście międzynarodowym.

Przygotował zespół powołany przez Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej w składzie:

  • dr hab. Monika Kostera, Uniwersytet Jagielloński i Linnaeus University, Szwecja
  • dr hab. Jarosław Płuciennik, Uniwersytet Łódzki
  • dr hab. Maria Starnawska, Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach
  • dr hab. Krzysztof Kłosiński, Uniwersytet Śląski