04 Paź

Informacja prasowa

„Dzisiaj to państwo bankrutuje, nie ukrywam, ku mojej radości” – podkreślał w wywiadzie udzielonym Liberte w 2013 roku obecny minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin. Dziś, po roku od objęcia przez niego urzędu, bankructwo to widać tym wyraźniej w kierowanym przez niego resorcie. Jak wynika z danych Raportu Szanghajskiego, polskie uniwersytety odnotowały spadek do ostatniej, czwartej setki ujmowanej w rankingu.

Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej wspólnie ze stowarzyszeniem Miasto jest Nasze zorganizował dziś konferencję mającą podsumować rok urzędowania resortu Jarosława Gowina. Zgodnie z deklaracjami PiSu, obecny rząd miał różnić się od swoich poprzedników braniem odpowiedzialności za stan poszczególnych sfer życia społecznego. W tym kontekście, minister Gowin jawi się coraz częściej jako enfant terrible tej administracji. Jego działania radykalizują jeszcze neoliberalną linię reform zapoczątkowaną przez polityków PO. Proponowany przez ministerstwo nowy sposób podziału dotacji dla jednostek naukowych doprowadzi do wzmocnienia słynnego podziału na Polskę A i Polskę B, metropolię i prowincję. Choć obietnica zasypywania tego podziału była jednym z fundamentalnych założeń polityki społecznej PiS, propozycje ministra Gowina wydają się skutecznie kontrować te plany.

Na ustach ministra słowo „jakość” gości bardzo często. Trudno sobie jednak wyobrazić wzrost tej jakości w sytuacji, w której – jak wynika z badań przeprowadzonych przez Nowe Otwarcie Uniwersytetu (NOU, 3.04.2016) – naukowcom stale brakuje czasu na pracę naukową. Brakuje im również czasu dla swoich studentów i doktorantów. Sporządzony w 2014 roku raport NIK o ochronie praw autorskich w pracach dyplomowych pokazuje, że promotorzy są tak przeciążeni ilością prowadzonych przez siebie prac , że nie mają czasu na ich czytanie. Trudno sobie wyobrazić by tego czasu miało zrobić się więcej, skoro od 2013 roku obserwujemy 13-procentową redukcję zatrudnienia w sektorze. Jaskrawo widocznym skutkiem tego poważnego zjawiska jest pogłębiająca się wśród pracowników naukowych luka pokoleniowa, która zagraża poważnie ciągłości badań prowadzonych w kraju – i tym samym rozwojowi nauki. Na polityce postępujących cięć i deregulacji cierpi zatem zarówno jakość pracy badawczej jak i kształcenia.

Po upływie dekady postępującego zwijania się państwa w nauce i szkolnictwie wyższych trzeba sobie powiedzieć wyraźnie: nieefektywności dotychczasowego modelu zmian nie da się naprawić przy użyciu strategii „więcej tego samego”. Przy niezmiennym nacisku na konieczność wzrostu nakładów na naukę polską, postulujemy dziś stymulację finansową dla tworzenia małych grup zajęciowych, systemową troskę o opiekę kadry naukowej nad studentami i doktorantami oraz stałego, w odróżnieniu od niestabilnego grantowego, finansowania nauki polskiej przez tworzenie etatów badawczych w odróżnieniu od etatów dydaktycznych.